Adres e-mail:

Wydanie:

Gwoździem do trumny Mikity był wyjazd, który miał miejsce pod koniec 2011 roku. Zadanie realizowane było jako projekt unijny. Rzecz rozbiła się o dofinansowanie. W zadaniu zgłoszono udział 9 osób niepełnosprawnych, tymczasem pojechały tylko 4 takie osoby, z czego orzeczenie o niepełnosprawności jednej zakwestionowano. Oprócz tego w wyjeździe udział brało 12 osób sprawnych. Uwzględniając takie proporcje, projekt powinien być potraktowany jako wyjazd studyjny i otrzymać dofinansowanie o wartości 3,5 proc., tymczasem uznany został za „warsztaty” i otrzymał dofinansowanie w wysokości 10 proc. kosztów. Dokładnie chodziło o 12.850 zł, które powinny zostać zwrócone przez trzy podmioty biorące udział w wycieczce do Niemiec, m.in. Porozumienie Samorządowe.

Uchybienia dopatrzyli się urzędnicy przeprowadzający kontrolę wyjazdu. I mimo że cała kwota niesłusznie przyznanego dofinansowanie została oddana, starosta stracił zaufanie do swojego zastępcy, który oświadczył nieprawdę w dokumentach.

Zdaniem Mantaja, winą Mikity miało być także to, że wytwarzał w świadomości publicznej, zwłaszcza przedsiębiorców, wizerunek starosty, który nie umie rozwiązać problemu i tylko wicestarosta może pomóc, zwłaszcza w „popychaniu” spraw inwestycyjnych. Starosta zarzucił Mikicie także nieuprawnione podpisywanie dokumentów.

Mantaj wyraził również żal do swojego zastępcy o wykorzystywanie stanowiska w urzędzie dla korzystnego załatwiania spraw Porozumienia Samorządowego. Jako przykład podał Kalendarz Poetycki wydany z okazji 500-lecia Piły, na okładce którego widnieje podpis Mikity jako: wicestarosty i przewodniczącego Porozumienia Samorządowego.

- Ja potrafię oddzielać pracę samorządowca od działalności politycznej i na żadnym plakacie czy zaproszeniu nie podpisałem się jako: starosta i działacz PO – dowodził.

- Bronię swojego dobrego imienia, nie stanowiska – tłumaczył, stając na mównicy B. Mikita.

Oświadczył, że problem z wyjazdem to czeski błąd. W dokumentach wpisanych zostało 12 niepełnosprawnych i 4 sprawnych – tymczasem powinno być odwrotnie. Argumentował także, że wszystkie, niesłusznie otrzymane pieniądze, zostały oddane, a sam wyjazd był bardzo pożyteczny.

- Od początku dbałem o dobry wizerunek starostwa – mówił, odpierając zarzut o zbyt dobrych kontaktach z przedsiębiorcami.

- Czym zawiniłem? Może tym, że wychodziłem przed szereg Platformy, na przykład z kalendarzem z wierszami Leszka Moczulskiego, do którego nota bene prezydent Piły nie użyczył loga „PIŁA 500”. A przez zawistnych dobre uczynki karane są natychmiast – skomentował za drzwiami.

Jak było do przewidzenia, ze stanowiska został jednak odwołany. W tajnym głosowaniu, którego wyniki jednak łatwo odczytać, 13 osób głosowało „za”, 11 było „przeciw”, a jeden radny wstrzymał się od głosu.

Na tej samej sesji, szybko i ku zaskoczeniu wielu wybrano nowego wicestarostę. Na miejsce Mikity starosta zaproponował Kazimierza Sulimę, także z Porozumienia Samorządowego. Przeszedł on z niewielkim poparciem. „Za” jego kandydaturą głosowało: 13 radnych, 10 było „przeciw”, a 1 osoba wstrzymała się od głosu.

Krótko po powołaniu na stanowisko wicestarosty Sulimę wykluczono z Porozumienia Samorządowego, a stowarzyszenie wystąpiło z koalicji, jaką tworzyło z PO i PSL. Nie zaburzyło to jednak koalicji w radzie powiatu, gdyż PO ma aż 10 swoich radnych, a PSL który pozostał koalicjantem - 3. Osłabiona koalicja i tak zatem posiada większość głosów, w 25-osobowej radzie powiatu.

MIROSŁAW MANTAJ: - Nigdy nie miałem zaufania do Mikity. Wiele razy zapalała mi się czerwona lampka. W końcu uznałem: tak dalej nie da się pracować!

BOGUSŁAW MIKITA: - Kiedy koledzy z PO zapytali, czemu nie ma chemii między mną a starostą, odparłem: „A czemu nie ma chemii między starostą a prezydentem Głowskim”?