Adres e-mail:

Wydanie:

Pani poseł, wybory do Europarlamentu przyniosły zmiany także dla pani, mimo że nie kandydowała pani do Brukseli. Europosłem został Adam Szejnfeld. W związku z powyższym to właśnie pani, zajmując jego miejsce, została nową szefową Komisji Nadzwyczajnej ds. związanych z ograniczeniem biurokracji. Z czym ta zmiana się wiąże?

Wybory do Europarlamentu były dla nas kolejnym sprawdzianem i podsumowaniem dotychczasowej pracy. Największym oczywiście dla kandydatów, ale także pośrednio dla nas parlamentarzystów, gdyż pracując w terenie oraz w sejmie pracujemy nie tylko na swój, ale także wspólny wizerunek.

Nasz kandydat Adam Szejnfeld zdał ten sprawdzian celująco i myślę, że my razem z nim. To był pierwszy taki egzamin dla europosła Szejnfelda, na dużo większym obszarze niż dotychczasowy okręg wyborczy, bo w całej Wielkopolsce.

W Sejmie pracowaliśmy z Adamem Szejnfeldem w dwóch tych samych komisjach, w Komisji Gospodarki i Komisji Nadzwyczajnej ds. związanych z ograniczeniem biurokracji. Tej ostatniej poseł przewodniczył i początkowo miała zajmować się ona tylko ustawami dotyczącymi deregulacji dostępu do niektórych zawodów. Później zakres zadań rozszerzył się o sprawy związane z tzw. uproszczeniami w relacjach publicznych, publiczno-prywatnych, działalności gospodarczej, z naciskiem na małe i średnie przedsiębiorstwa, w tym m.in. formami organizacyjnymi prowadzenia działalności, gospodarki finansowej, itp.

Przyznam, że dużym wyróżnieniem, ale też zobowiązaniem jest dla mnie fakt, że powierzono mi funkcję przewodniczącej tej niełatwej komisji, po tak doświadczonym pośle. Tym bardziej, że mam krótki staż parlamentarny.

Obecnie zaczęłam już w komisji tzw. trzecią transzę deregulacji, począwszy od wysłuchania publicznego, które daje głos Obywatelom w sprawach Ich dotyczących. Transza ta obejmuje deregulację zawodów m.in. takich jak inżynier pożarnictwa, zawody strażackie, rzeczoznawca ds. zabezpieczeń ppoż, makler papierów wartościowych, makler giełd towarowych, doradca inwestycyjny, rusznikarz, konserwator zabytków ruchomych, nieruchomych, zabytkowej zieleni, tłumacz przysięgły, rzecznik patentowy.

 

Jakie są dotychczasowe najważniejsze osiągnięcia tej komisji?

W dwóch poprzednich transzach deregulacji uprościliśmy już dostęp do zawodów notariusza, radcy prawnego, adwokata, komornika, syndyka, urzędnika sądowego i prokuratury, pośrednika w obrocie nieruchomościami, zarządcy nieruchomości, rzeczoznawcy majątkowego, pośrednika pracy, geodety, taksówkarza, instruktora sportu i trenera, przewodnika turystycznego, urbanisty, inżyniera i architekta posiadających uprawnienia budowlane, usługowe prowadzenie ksiąg rachunkowych, doradcy podatkowego, rzeczoznawcy samochodowego, brokera ubezpieczeniowego, biegłego rewidenta, i innych.

Wiele osób w tych zawodach, a głównie młodzi przygotowani zawodowo ludzie, czekają na te ułatwienia. W pracach komisji aktywnie uczestniczy m.in. rzecznik praw absolwentów, a także przedstawiciele grup zawodowych i korporacji - prezentujący pogląd przeciwny. My musimy wyważać te przeciwstawne „interesy". Naszym celem jest oprócz ułatwień dostępu do wielu zawodów także poprawa rynku usług przez nie świadczonych, tj. m.in. skrócenie czasu oczekiwania na nie, potanienie ich i zmiana podejścia z „klientowskiego" na „równość stron umowy".

 

Pani poseł została pani także szefową Podkomisji do rozpatrzenia kilku poselskich projektów ustaw o zmianie prawa zamówień publicznych. Jakie są najważniejsze zadania, z którymi uporać musi się podkomisja?

W tej podkomisji byłam do niedawna wiceprzewodniczącą i prace w niej prowadziliśmy wspólnie z posłem Szejnfeldem. Zresztą projekt, który jest wiodący wśród pozostałych rozpatrywanych w podkomisji, jest naszego współautorstwa.

Na pierwszym lipcowym posiedzeniu sejmu zakończyłam prace podkomisji, a na kolejnym składam sprawozdanie komisji gospodarki. Po jego przyjęciu odbędzie się drugie czytanie, a potem senat.

Najważniejsze zmiany, które proponujemy i które są oczekiwane przez rynek, to określanie wartości zamówienia przez pryzmat całego okresu korzystania z niego, a więc m.in. wzięcie pod uwagę przy rozstrzyganiu kosztów eksploatacji, serwisu, szkoleń, wycofania z użytkowania; zakończenie dyktatu najniższej ceny, stworzenie narzędzia badania rażąco niskiej ceny (ze zwróceniem uwagi na koszty pracy zawarte w ofercie, tak, by nie były niższe, niż wynika to z przeliczenia czasu pracy i najniższego wynagrodzenia). Chcemy też ustalenia maksymalnego ograniczenia przypadków przepadku wadium, czy możliwości wskazania przez zamawiającego w określonych przypadkach konieczności zawierania umów o pracę w stosunku do danych czynności.

 

Polska cały czas żyje „aferą podsłuchową”. Proszę o pani komentarz do tej sprawy. Co panią zdziwiło, zaskoczyło, a co – tak po ludzku – zezłościło?

Zacznę od ostatniego. Zezłościł mnie sposób wypowiedzi i dobór słów osób podsłuchiwanych. Jednak tak po ludzku każdy z nas musiałby się uderzyć w pierś, czy nigdy nie prowadził rozmów, wiedząc że są nie publiczne i w bardzo wąskim gronie, z nadużyciem słów, a nawet koloryzowaniem rzeczywistości? Pytanie pewnie jest retoryczne, a jednak rzucił się do ocen tłum „idealnych, nieskazitelnych osób", które największe zagrożenie widzą w wulgaryzmach. A ja jestem przekonana, że w tych wypowiedziach nie chodzi o rozwiązanie sprawy, tylko o to, żeby grać sprawą dla swoich celów politycznych.

Co do samej afery podsłuchowej, to zatrważające jest to, że można tak rozkręcić machinę destrukcji państwa dzięki kilku osobom, które zasłaniając się prawem prasowym, realizują ustalony zamiar grupy przestępczej. Proszę zwrócić uwagę na fakt, że jeśli ktoś powszechnie znany zaneguje w ostrych słowach ten proceder, to dziwnym trafem pojawia się nagranie prywatnych rozmów tej osoby. To jest bardzo niebezpieczne, bo to swoisty szantaż i może dotknąć każdego oraz być nieprzyzwoitym wzorem do naśladowania. Stąd wszystkim nam jako obywatelom powinno zależeć na jak najszybszym wyjaśnieniu, kto dokonywał, a może i nadal dokonuje, tego przestępstwa.

 

Pani poseł, proszę podsumować swoją dotychczasową pracę w parlamencie. Dokonanie czego dało pani dotąd największe zadowolenie?

Właściwie już wiele przedstawiłam, odpowiadając na poprzednie pytania. Z pewnością zadowolenie sprawia mi fakt, że mogę realizować te tematy, do których jestem przygotowana i które znam z praktyki. Jestem również zadowolona z efektów angażowania się w sprawy kierowane do mnie przez wyborców, przedsiębiorców, samorządy. To są m.in. sprawy inwestycyjne - obszarów pod działalność specjalnych stref ekonomicznych, w tym w naszym subregionie, np. w Wągrowcu, a więc tworzenie kolejnych miejsc pracy; sprawy narzędzi dofinansowania innowacyjnej działalności gospodarczej – tu choćby moja inicjatywa ustawodawcza w zakresie kredytu technologicznego, funduszy poręczeniowych i pożyczkowych, ale także sprawy społeczne.

Szczegółowo można zapoznać się z tym, co robię, na mojej stronie internetowej, w przedstawianych tam cyklicznie sprawozdaniach.

 

Czego życzyłaby pani Adamowi Szejnfeldowi w Brukseli oraz jakie klub stawia przed nim najważniejsze zadania?

Jestem przekonana, że Adam Szejnfeld, mimo że w PE jest „nowym" posłem, od razu zacznie intensywnie pracować na rzecz ustawodawstwa unijnego gospodarczego i ograniczania biurokracji, tak aby efekty odczuło nasze społeczeństwo. Jest doskonale do tego przygotowany, a że działamy w tych samych obszarach, to będziemy, jak już ustaliliśmy, ściśle współpracować.

Życzę koledze Adamowi powodzenia w tej misji, a także aby nie zabrakło mu energii i miał czas raz po raz ją podładować.

 

No właśnie, jesteśmy w trakcie wakacji. Jaką formę odpoczynku pani preferuje oraz co najlepiej „ładuje pani akumulatory”. Czy udaje się choć na kilka dni całkowicie oderwać od informacji z zewnątrz?

Wypoczywam głównie czynnie - pływam, jeżdżę na rowerze, gram w tenisa, uprawiam nordic waking, ale czasem lubię jeden dzień poleniuchować, no i obowiązkowo czytam książki.

A od polityki nie da się niestety uciec. Cały czas jestem w kontakcie z sejmem, zwłaszcza teraz po objęciu przewodnictwa komisji, muszę choćby przygotować scenariusze kolejnych posiedzeń, zapoznać się z materiałami kierowanymi do komisji w tzw. międzyczasie. Informacje medialne także nas dosięgają, nawet podczas wypoczynku. Niestety, od świata zewnętrznego nie da się dziś całkowicie oderwać.