Adres e-mail:

Wydanie:

Choć dla Piły organizacja Finału Indywidualnych Młodzieżowych Mistrzostw Świata Juniorów była słusznie odbierana za nobilitację, to frekwencja na trybunach nie potwierdziła tej opinii. Meczom przyglądała się niewielka liczba publiczności. To co działo się na to zdominowali natomiast Polacy, w zawodach wystąpiło ich zresztą aż siedmiu. Zwyciężył Patryk Dudek, przed Kacprem Gomólskim, trzeci był Łotysz Andżejs Lebedevs. Nieco zawiedli faworyci - Piotr Pawlicki i Bartosz Zmarzlik.

Niestety, organizacja tak, wydawałoby się dużej imprezy na pilskim torze, nie zmieniła sytuacji sportowej w pilskim klubie. Jeszcze przed miesiącem zarząd klubu, podczas specjalnej, otwartej dla kibiców konferencji prasowej zapowiadał walkę do ostatniego meczu. Wyników tej walki jednak nie widać. Przegraną zakończyły się dwa z trzech meczów jakie Victoria miała do rozegrać do końca sezonu.  

Tuż po finale juniorskich mistrzostw na Bydgoskiej zawodnicy Victorii zmierzyli się z Kolejarzem Opole. Ważny pojedynek zakończył się, niestety, porażką. Wyjazd do Opola miał przynieść pilskiej drużynie zwycięstwo oraz, co istotne, szansę o walkę w play-off i uchylenie w ten sposób drzwi do I ligi. Niestety, stało się inaczej.

Po tym spotkaniu, jak oświadczył sam rzecznik prasowy pilskiego klubu, Victorii pozostały tylko matematyczne szanse na awans do play-off. I te rozwiane zostały jednak podczas meczu w Krakowie, który pilscy zawodnicy przegrali z zespołem Speedway Wanda Kraków; była to piąta ligowa porażka z rzędu, która ostatecznie przekreśliła nadzieje klubu na awans do I ligi.

Choć frekwencja na trybunach nie powala, to kibice nie tracą nadziei. Grupa kibicowska Ultras Polonia Piła '09 na swoim profilu na portalu społecznościowym opublikowała „odezwę”, której treść prezentujemy poniżej.

>>>Zobacz także: Zarząd Victorii: nie odpuszczamy sezonu i jedziemy do końca, ale sami na motory nie wsiądziemy...


LENIWA PIŁA czyli nie chcesz pomagać - nie szkodz!

„Leniwa Piła” tak można nazwać to, co się dzieje w pilskim światku żużlowo-kibicowskim. Kiedy na początku tego roku pojawiły się huczne zapowiedzi awansu, sponsorów, lepszych zawodników - wszyscy mieli wyborne nastroje. Prezentacja pokazała, że stadion, podobnie jak sala, może się zapełnić. Pytanie tylko, na jak długo?

Pierwszy mecz: lepszego rozpoczęcia nie można było sobie wymarzyć - wygrana z silnym rywalem w ostatnim biegu, szał, euforia i… pełniutki stadion. Pamiętacie rok 2012? Gdzie ledwo przychodziło po tysiąc osób na mecz? Ale apetyt rośnie w miarę jedzenia. Tylko co zrobić, jak jedzenia (punktów) zaczyna brakować. Porażki w żenującym stylu: z Krosnem, Rybnikiem i Opolem pokazały, gdzie jest nasze miejsce.

Naszym zdaniem brakowało i nadal brakuje atmosfery w drużynie, kopniaka, integracji zawodników z kibicami. Pamiętamy, jak w dobrych czasach można było nawet pograć z zawodnikami w piłkę lub też cała drużyna naparzała w piłkę przed meczem. Teraz wygląda teraz to tak: przyjazd na mecz, mecz, głowa w dół, „sajonara” i do domu.

Wyjątków jest kilka, ze Steenem Jensenem na czele. Podam banalny przykład: Steen przyjeżdża na mecz: przechodzi tor kilka razy, pogada z kibicami, rzuci: „będzie dobrze”. Mecz: koncentracja, mobilizacja. Po meczu: głowa w dół, ostatnio jednak w górę, zadowolenie, ewentualnie przyjęcie krytyki. Od razu przyznajemy: Steen to nasz ulubieniec i zawsze będzie przez nas faworyzowany.

A teraz czas na podsumowania i słów kilka o atmosferze klubowej i tej na trybunach. Wydaje nam się, że to, o co walczymy, ma swój cel. Takim celem jest silny żużel w Pile, awans, powrót świetności Polonii Piła. Tu wcale nie chodzi o nazwę klubu. Tu chodzi o ludzi , którzy całym tym grajdołkiem zarządzają… a zarządzają w naszym uznaniu dobrze. Cechuje ich przejrzystość, rzetelność. Cały zarząd wykonuje dobrą robotę. Dlatego nawołujemy: skończmy wreszcie te internetowe wojenki forumowo-fejsbukowe. Nie chwalmy się, kto co wie, kto co widział i co tata Marcina powiedział… Działanie na żywo daje o wiele bardziej pozytywne skutki, niż psucie atmosfery w Internecie.

Dlatego wołamy: leniwa Piło! Nie chcesz pomagać – nie szkodź...

Teraz pozostaje nam godnie pożegnać się z ligą, nie opieprzać się na treningach i nie zrywać gazu podczas meczów wyjazdowych, jadąc na ostatniej pozycji. Przede wszystkim jednak wypada nam budować już nie fundamenty, ale wstawiać okna i drzwi. A na dach również przyjdzie pora.