Adres e-mail:

Wydanie:

- Wynik sportowy klubu nie jest na tę chwilę ciekawy. Zajmujemy ostatnie miejsce w tabeli i musimy stoczyć w trzech ostatnich meczach ostra walkę aby awansować do play off. Łatwiej rozmawia się, kiedy wszystko idzie bardzo dobrze. Choć teraz tak nie jest, to nie chowamy głowy w piasek – rozpoczął piątkowe spotkanie z kibicami i dziennikarzami wiceprezes pilskiej Victorii Robert Mankiewicz.

To właśnie trudna – sportowa – sytuacja klubu spowodowała, że zarząd Victorii zorganizował konferencję prasową, otwartą również dla kibiców. Podczas spotkania działacze klubu podsumowali dotychczasową pracę, trochę jakby szukając usprawiedliwienia obecnej sytuacji.

- Jesteśmy nowym zarządem, zmiana nastąpiła w listopadzie ubiegłego roku. Przed sezonem mieliśmy dużo wyzwań organizacyjnych, nie mieliśmy wsparcia poprzedniego zarządu i sami musieliśmy wszystkiego uczyć. Udało się nam wystartować. Mecze potoczyły się bardzo różnie i niespodziewanie dla nas. Poza jednym zwycięstwem na własnym torze, ponieśliśmy same porażki. Staramy się jednak słuchać uwag innych osób i wyciągać wnioski. Wierzymy, że uda nam się to poprawić – dodał Mankiewicz.

Obecną sytuację sportową klubu przestawił członek zarządu Victorii Tomasz Żentkowski.

- Przed sezonem kontraktowaliśmy zawodników młodych i rokujących, wspierając ich zawodnikami z doświadczeniem, którzy startują wiele lat na torach polskich i nie tylko. Myślę tu przede wszystkim o Piotrze Świście i Krzysztofie Pecynie. Mieliśmy silny skład i byliśmy uważani za jednego z faworytów, ale to co na papierze nie zawsze jedzie na torze... - mówił Żentkowski.- Dotychczasowy wynik sportowy na pewno nie satysfakcjonuje ani zarządu, ani kibiców. Z naszej strony stworzyliśmy zawodnikom komfortowe warunki do tego, aby rozwijali się sportowo – podkreślał. 

Żentkowski zwrócił też uwagę na charakter kontraktów podpisywanych przez Victorię z zawodnikami.

- Niestety, nasz skład jest zbudowany w większości z zawodników zagranicznych, czyli takich, którzy startują również w innych ligach. To koliduje z ich treningami u nas – stwierdził. - Po przegranych meczach na bieżąco analizowaliśmy to, co się dzieje. Wzmocniliśmy się. Teraz do końca sezonu pozostały nam jeszcze trzy mecze i na pewno będą to bardzo trudne spotkania. Jeżeli jednak wszyscy zawodnicy staną na wysokości zadania i pojadą w miarę swoich możliwości sportowych, to mamy zamiar wygrać te mecze i wtedy sytuacja w tabeli będzie wyglądać zupełnie inaczej – zapewnił Żentkowski.

Zarząd Victorii zdementował również plotki o niestabilnej sytuacji finansowej klubu.

- Po przegranym meczu zarzucano nam, że być może nie płacimy zawodnikom, że chłopaki nie jadą, bo nie mają na czym i nie mają za co. Chciałbym zdementować te pogłoski i powiedzieć, że wszyscy zawodnicy mają wypłacone pieniądze zgodnie z kontraktem. Wszystkie terminy płatności są zachowane, a w klubie jest płynna sytuacja finansowa – zapewnił Tomasz Soter, prezes pilskiej Victorii. - Przed sezonem zakładaliśmy, prócz wyniku sportowego, wynik finansowy. Klub pod naszym zarządem, który powstał w listopadzie, przejął zadłużenie poprzedniego klubu, które opiewało na około 180 tys. zł. Na tę chwilę 80 procent tamtej kwoty jest spłacone. Pozostałe zobowiązania spłacamy regularnie. Wynik sportowy nie ma zupełnie nic wspólnego z finansami – podkreślił.

Tomasz Soter jasno również określił najbliższe plany klubu.

- Temat jest prosty; jedziemy do końca. Nie odpuszczamy, ten sezon nie jest jeszcze stracony. Robimy wszystko, żebyście mieli do nas zaufanie. Finanse są w porządku, wzmocnienia z naszej strony były dokonane. Myślę, że zrobiliśmy wszystko, ale sam na motory nie wsiądziemy...